Duchowość chrześcijaństwa wschodniego

0
493

Okruchy duchowości chrześcijaństwa wschodniego na Ukrainie. Modlitwa Jezusowa

Część pierwsza

Rozmowa z o. Alipijem Fedunem, studyckim hieromnichem i mentorem nowicjatu Ławry Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny w Uniowie na Ukrainie

Rozmawia Irena Mytnik

 

Modlitwa Jezusowa uważana jest za skarb duchowości wschodniej: Kościoła prawosławnego, greckokatolickiego i chrześcijańskiego Wschodu. Od dawna obecna jest również w Kościele rzymskokatolickim. Na ile jest ona wspólnym dziedzictwem obu Kościołów: Wschodniego i Zachodniego?

Ogólnie rzecz ujmując, oczywiście, modlitwa Jezusowa jest wspólnym dziedzictwem całego Kościoła. Nie dzieliłbym jednak umownie na Kościół Wschodni i Zachodni, ponieważ istnieją różne obrządki. Na przykład w Kościele Wschodnim jest ich bardzo wiele: na Bliskim Wschodzie czy w krajach słowiańskich. Zwróćmy uwagę na to, że modlitwa Jezusowa pojawiła się – jak uważa większość badaczy dawnej historii chrześcijaństwa – w V wieku w Egipcie. Obecnie jest tam chrześcijański Kościół Koptyjski. Stamtąd zaczęła rozprzestrzeniać się po całym Wschodzie: od Egiptu przez Palestynę, Półwysep Synajski, na którym znajduje się czynny do dziś Klasztor św. Katarzyny, po Bizancjum i Górę Atos, skąd dotarła do krajów słowiańskich, na Ruś Kijowską i do Moskwy. Nie znam dokładnie dróg przenikania modlitwy Jezusowej do świata zachodniego. Rzeczą wiadomą jest, że w duchowości zachodniej są tzw. akty strzeliste typu Jezu, Maryjo, Józefie czy po prostu Jezu, współbrzmiące z modlitwą Jezusową. Zanim przyjęła ona formę tradycyjną, taką, jaką mamy obecnie na Wschodzie, tj. Panie Jezu Chryste, Synu Boży, ulituj się nade mną grzesznym, początkowo znana była jako proste zwrócenie się do Jezusa. Nie było wówczas przypisanej formuły. Pojawia się ona i formalizuje w brzmieniu, które znamy dzisiaj, dopiero w XIV wieku na Górze Atos. Na Wschodzie występowała dowolność w zwracaniu się do Jezusa. To samo można zobaczyć na Zachodzie. Żywe dziś zainteresowanie modlitwą Jezusową, które widzimy na Zachodzie, przekonuje, że jest to wspólne dziedzictwo, łączy nas bowiem ta sama wiara i chrzest. I właściwie nie ma innej drogi do Ojca jak przez Jezusa Chrystusa. Ciekawe, że właśnie modlitwa Jezusowa pokazuje nam taką drogę do Ojca Niebieskiego, która jest niczym innym jak żywą osobą Jezusa Chrystusa, który łączy nieskończonego Boga ze skończonym człowiekiem.

Zatem, czym jest według Ojca modlitwa Jezusowa?

Pojęcie modlitwa Jezusowa oznacza przede wszystkim zwrócenie się do Jezusa Chrystusa, modlitwę zawierającą imię Jezusa. Może to być po prostu imię Jezus, Jezu czy formuła Jezusie, Synu Boży, ulituj się nade mną lub Jezusie, Synu Boży ulituj się nade mną grzesznym, Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną tak jak mamy w Ewangelii, bądź pełna formuła Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, ulituj się nade mną grzesznym. Modlitwa ta zawiera zwrócenie się do Jezusa, które ją określa.

Jakie są źródła modlitwy Jezusowej? Co mówi na ten temat Nowy Testament?

W pierwszej kolejności jest to zwrócenie się ślepca, który chciał być uzdrowiony z choroby oczu, ze ślepoty, z Ewangelii wg św. Łukasza, do Jezusa: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną. Innym, analogicznym przykładem, mieszczącym element skruchy i żalu za grzechy, jest modlitwa celnika: Boże, miej litość dla mnie grzesznika! Nie ma tu wprawdzie imienia Jezusa, ale jest zwrócenie się do Boga, a więc również do Jezusa. Także samo zapewnienie Jezusa Chrystusa dane uczniom na Ostatniej Wieczerzy: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna (J 16,23-24) jest argumentem przemawiającym za tym, by do Ojca zwracać się za pomocą imienia Jezus. W Dziejach Apostolskich spotykamy na przykład słowa wypowiedziane przez Piotra Apostoła: I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12). Tym imieniem jest Jezus Chrystus. Pod imieniem zawsze rozumiemy osobę. Imię określa ją i identyfikuje. Każdy z nas ma imię, które reprezentuje naszą osobę oraz naszą osobowość. Podobnie imię Boga-Człowieka. Takie są właśnie źródła modlitwy Jezusowej w Nowym Testamencie.

Bóg objawia nam swoje imię w imieniu Jezus, byśmy łatwiej mogli do Niego przyjść. Jaka siła ukryta jest w tym imieniu, a zarazem w modlitwie Jezusowej?

Jak zauważają badacze duchowości, imię Jezus jest imieniem Boga-Człowieka. Gdy z wiarą przywołujemy to imię, wierząc w Syna Bożego, Boga-Człowieka, wtedy staje się ono dla nas źródłem i kanałem Bożej łaski, od Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Syn ma swoje imię, osobowe imię – Jezus. Jest w nim moc. Samo imię Jezus łączy się ze starotestamentowym określeniem Boga Jahwe, które oznacza Jestem, który Jestem (Wyj 3, 14). Imię Jezus jest tym samym imieniem i oznacza „Jahwe zbawia”, jest przedłużeniem w Nowym Testamencie objawienia się Boga Mojżeszowi.

Jaka powinna być modlitwa?

Modlitwa zawsze powinna być wypowiadana z wiarą, poucza nas o tym również Jezus Chrystus: Według wiary waszej niech wam się stanie” (Mt 9, 29). Co to oznacza? Oczywiście, wiara jest przede wszystkim darem. Dar wiary otrzymuje każdy, kto otwiera się na Boga. Dla nas ochrzczonych ten dar jest bardziej odczuwalny przez dar łaski otrzymanej w sakramencie chrztu. My mamy już tę łączność z Bogiem, którą On pierwszy sam ustanowił z nami przez dar naszego chrztu. Odwołując się do tego daru, który znajduje się w naszym sercu i jest niezniszczalny, jest tym ziarnem gorczycy, możemy budować dalej swoją wiarę. Ale potrzebna jest nasza zgoda, swego rodzaju posłuszeństwo Bogu, odrzucenie fałszywych nauk, błędnych ludzkich przekazów, przyjęcie za prawdę tego, co Bóg objawił, a czego Kościół naucza. Modlitwa Jezusowa jest modlitwą osadzoną w wierze, nie można jej sprowadzić do jakiejś techniki. Ona uwzględnia cały kontekst naszego chrześcijańskiego życia. Bo właściwie, jak możemy zwracać się do Boga Jego imieniem, jeśli tak do końca nie wierzymy w Niego, nie znamy Go czy nie chcemy Go poznać i otworzyć się na Niego. Jest to proces otwarcia się na Boga i jednocześnie pomocy z Jego strony. To znaczy, że Bóg pragnie, aby nasza wiara była chociażby taka mała jak oczyszczone ziarno. Na niej zaczyna budować. To znaczy, że otwierając się na Boga, otrzymujemy od Niego pomoc i nasza wiara wzrasta. W miarę tego pojawia się nasza modlitwa, która przynosi dobre owoce i powstaje związek: wiara – modlitwa, modlitwa – wiara, wiara – modlitwa, a my każdego dnia wzrastamy w Bogu.

Wiara, o której Ojciec mówi, i pełna ufność są warunkiem miłej Bogu i skutecznej modlitwy. Jednak również dzieciom Kościoła trudno jest wierzyć wiarą, która przenosi góry i ufać ufnością dziecka. Pan Bóg, który najlepiej zna naturę człowieka, w swojej mądrości i dobroci podpowiada, w jaki sposób możemy skłonić Jego Serce ku swoim potrzebom. Widać to chociażby na przykładzie Ewangelii i przypowieści o ojcu, który prosił Jezusa o uzdrowienie opętanego syna. Jezus, przenikając jego serce, powiedział: „Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy”. Zaraz ojciec chłopca zawołał: ”Wierzę, zaradź niedowiarstwu mojemu!” (Mk 9, 23-24.) I to wystarczyło, aby chłopiec został uwolniony. Takich miejsc w Ewangelii jest na pewno więcej.

Tak, w tym miejscu najwyraźniej ukazana jest słabość wiary i gotowość Boga, by pomóc człowiekowi w jego biedzie. Tak naprawdę, ów ojciec jedynie słyszał o Jezusie od innych, miał nadzieję, ale nie przekonanie, że jest On tym, który rzeczywiście może uzdrowić chłopca. Bardzo możliwe, że wcześniej zwracał się już o pomoc do wielu lekarzy, którzy jednak nie potrafili zaradzić chorobie syna. Postanowił więc zwrócić się również do Jezusa. Ale Jezus, znając jego serce, bo Bóg zna serce każdego człowieka, pyta, czy wierzy? To była zachęta do otwarcia się na Boga. Jezus bowiem od razu spostrzegł, że ten człowiek nie ma dostatecznej wiary. Odpowiedział jednak szczerze: Wierzę, zaradź niedowiarstwu mojemu! (Mk 9, 24). Z jego strony to już był akt wiary, wyrażenie pragnienia wiary, a zarazem przyznanie się do swojej słabości, do swojej małej wiary. I to jest przykład dla nas. Gdy człowiek ma pragnienie wiary, wtedy ją otrzymuje. To jest dar Boży. Bóg mówi: beze Mnie nic nie możecie uczynić. (J 15, 5) I jeszcze zapewnia, że nigdy nas nie pozostawi samych. I tak jest w istocie.

Tak więc do modlitwy powinniśmy stawać z wiarą lub z pragnieniem wiary, ale również z czystym sercem. Doświadczenie pokazuje, że nie jest to takie łatwe. Co to znaczy mieć czyste serce? Jak możemy przekonać się o tym, czy mamy czyste serce?

Z jednej strony Bóg wzywa nas do tego, byśmy mieli czyste serce, z drugiej zaś jest to Boży dar. Jedno z błogosławieństw Jezusa Chrystusa danych w czasie Kazania na Górze mówi: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5, 8). W rzeczywistości, czyste serce jest wielką łaską Bożą. Musimy przyznać, że tak naprawdę jeszcze nie mamy takiej czystości serca. W naszym życiu ziemskim często nasze serca odwracają się od Pana Boga. Mieć czyste serce, to znaczy stać przed Bogiem, postawić Go na pierwszym miejscu, przyjąć i uznać za swojego Zbawiciela i jedynego Pana. Z drugiej strony, jak mówi Izaak Syryjski, czyste serce ma ten, kto widzi wszystkich ludzi dobrymi. Właśnie modlitwa Jezusowa jest środkiem osiągnięcia czystości serca. Nie na odwrót, że oto dopiero mając czyste serce stajemy do modlitwy. Jest ona drogą prowadzącą do otrzymania tego wielkiego daru Bożego. Podczas modlitwy, gdy zwracamy się do Boga, to On, w swój Boski, niezrozumiały dla nas sposób, oczyszcza nasze serce. My nie jesteśmy w stanie sami go oczyścić. Możemy jedynie o to prosić. Serce oczyszcza sam Pan Bóg.

Jakie jeszcze są owoce modlitwy Jezusowej?

Modlitwa Jezusowa w szczególności, podobnie jak inne modlitwy chrześcijańskie, służy osiągnięciu życia wiecznego. To jest to, co napędza i będzie napędzać ludzkość, bowiem każdy chce żyć wiecznie. To życie wieczne jest celem i rozpoczyna się już dzisiaj. Boga spotykamy dzisiaj, w obecnej dobie, bo dziś, wczoraj i po wieki Bóg jest ten sam. Boża wieczność odkrywa się nam w codzienności. Dana jest nam tylko ta obecna chwila. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma, dano nam natomiast tylko wieczne teraz, w którym możemy znaleźć Boga. Boża obecność i Boża łaska związana jest z chwilą obecną. Innym owocem modlitwy Jezusowej jest poznanie Boga. Kiedy modlimy się tą modlitwą, na poziomie intuicji, na poziomie serca, to poznajemy, jak dobry jest Bóg. Są w nas różne sfery poznawania Boga. Człowiek może odkrywać Boga rozumem, to znaczy poznać prawdy wiary, kim jest Bóg, a raczej, jaki jest. Ale osobiste poznanie, doświadczenie Boga w swoim sercu możliwe jest na poziomie intuicji. To tak jak w poznawaniu drugiej osoby. Trzeba się z nią spotkać, poznać osobiście, przez własne doświadczenie, a nie na podstawie czyjejś relacji, która jest tylko informacją, pewną teorią i pozostaje nią dopóki nie zaistnieje bezpośredni kontakt. Tak samo w relacji z Bogiem. Możemy posiadać tylko wiedzę teologiczną, ale podczas modlitwy przychodzi znajomość z Bogiem na poziomie serca i jest to osobista relacja z Nim.

A poznanie rodzi miłość.

Tak, poznanie rodzi miłość, a miłość rodzi poznanie.

Innym owocem tej modlitwy jest to, że odkrywamy też siebie, prawdziwych siebie, ponieważ jesteśmy dziećmi Boga, a On jest naszym Ojcem i że Jego miłość została wlana w nasze serca przez Ducha Świętego. Poznajemy też swoją drugą stronę, tę grzeszną. Na modlitwie doświadczamy też upadków, niedoskonałości, nieuporządkowania, niewierności, ale to nie powinno napawać nas lękiem, bo jesteśmy dziećmi Bożymi i dla Boga to jest najważniejsze. On nas przyjmuje takimi, jakimi jesteśmy w tej chwili i pragnie uwolnić nas od wszystkich naszych niedoskonałości i słabości. Ale widzieć swoje grzechy, to też przywilej. Pewnego razu do starca przybiegł uczeń i mówi: „Abba, Ojcze, ja w czasie modlitwy widzę aniołów. Błogosławiony ten, kto widzi swoje grzechy – odpowiedział starzec”.

Ojcze, czy każdy jest zaproszony do praktykowania modlitwy Jezusowej? Czy można się jej nauczyć? Czy jest to dar?

Modlitwa Jezusowa dana jest wszystkim, bez wyjątku. Tak samo Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, żeby zbawić wszystkich ludzi. Nie jest darem dla tych, którzy są wyjątkowi. Oczywiście, tutaj każdy osiąga sukces według własnej miary: jedni wchodzą na głębszy poziom, inni nie. Ale jeśli człowiek się stara, dla jego zbawienia wystarcza to, co Bóg mu daje. Każdy w modlitwie Jezusowej może osiągnąć możliwą do osiągnięcia pełnię tu na ziemi.

Czy zechciałby Ojciec podzielić się swoim doświadczeniem modlitwy Jezusowej?

Modlitwa Jezusowa pojawiła się w moim życiu na początku seminarium. Na pierwszym roku mieliśmy teoretyczne zajęcia poświęcone modlitwie i oddzielne zajęcia o modlitwie Jezusowej. Ale w naszej tradycji jest to dość znana modlitwa. Po modlitwie „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario”, na trzecim miejscu na pewno znajduje się modlitwa Jezusowa. Praktykowana jest przez wiele osób, na różne sposoby, prywatnie, w grupach, np. śpiewem na pielgrzymkach. Jest więc wyraźnie obecna w życiu duchowym ludzi. Wprawdzie nie ma specjalnego nabożeństwa modlitwy Jezusowej, ponieważ należy raczej do modlitw osobistych, ale w formie śpiewanej używana jest również w cerkwi, np. podczas przyjmowania Komunii Świętej czy procesji.

W Polsce, jak Ojciec wie, istnieją środowiska zajmujące się rozwojem tradycji modlitwy Jezusowej: jezuici, nazaretanki, opactwo w Tyńcu. Czy mógłby Ojciec wskazać podobne środowiska na Ukrainie?

Na Ukrainie nie ma centrów zajmujących się nauczaniem modlitwy Jezusowej, nie są prowadzone żadne zorganizowane formy praktykowania tej modlitwy. Nie ma takiej potrzeby, ponieważ jest wszędzie znana i praktykowana zarówno przez różne zgromadzenia monastyczne, księży, jak i osoby świeckie. W lipcu tego roku na festiwalu młodzieżowym „Wiatr Nadziei” we Lwowie były rozprowadzane małe różańce na rękę, składające się z 30 lub 33 węzełków, tzw. czotki, jako zachęta dla młodych ludzi do codziennego praktykowania modlitwy Jezusowej.

Czy mógłby Ojciec powiedzieć coś więcej o czotkach?

Czotki swoim wyglądem przypominają łaciński różaniec. Służą do odliczania kolejnych wezwań do Jezusa, pomagają w skupieniu. Tradycyjnie składają się ze 100 lub 50 węzełków bądź koralików podzielonych, podobnie jak różaniec, na dziesiątki. Wykonywane są z ręcznie plecionego materiału, tzw. sotażu. Słowo „czotki” pochodzi ze starosłowiańskiego щитать ‘liczyć, rachować’. W naszej tradycji wymiennie używane jest słowo „вервиця”, ze starosłowiańskiego верв – sznurek.

Modlitwa Jezusowa prowadzi do modlitwy nieustannej. Dla przeciętnego człowieka wydaje się to niemożliwe. Jak można osiągnąć stan modlitwy nieustannej?

Sam Jezus Chrystus mówi Zawsze się módlcie i nigdy nie ustawajcie (Łk 18, 1). Podobną wymowę ma wezwanie św. Pawła skierowane do Tesaloniczan: Nieustannie się módlcie (1 Tes 5,17). Jak to rozumieć? Święci Ojcowie w różnym czasie historii Kościoła stawiali to pytanie i dawali na nie odpowiedź: modlić się nieustannie, to znaczy podejmować modlitwę o stałej porze i łączyć ją z codzienną pracą. Nasze życie składa się właśnie z modlitwy, pracy i odpoczynku. Modlitwa powinna stać się sercem naszego życia i promieniować na całe nasze życie, na pracę i na odpoczynek. Od niej wszystko się zaczyna i na niej wszystko się kończy. W taki sposób w Kościele zostały ułożone kanoniczne modlitwy, kanoniczne godziny: wieczernia, powieczerze, nabożeństwo o północy, jutrznia. Msza Święta jest zwieńczeniem tego modlitewnego porządku. Przeznaczone na modlitwę kanoniczne godziny są czasem wyznaczonym w ciągu dnia na przyjście do Boga, czasem Jemu ofiarowanym, czasem napełnienia się Bogiem. Modlitwa Jezusowa obok modlitw przypisanych przez Kościół prowadzi nas właśnie do stanu modlitwy, do życia w jej duchu, do wykonywania swoich obowiązków sercem napełnionym rozmową z Bogiem, a więc do modlitwy nieustannej.

W Polsce wiele osób weszło na drogę modlitwy Jezusowej poprzez lekturę „Opowieści pielgrzyma”, w której nieznany autor książki nieustannie powołuje się na „Dobrotolubije”. O czym jest ta książka? Czy istnieje ukraiński przekład „Dobrotolubija”?

Dobrotolubije znane jest na Ukrainie jako Filokalia, z gr. φιλοκαλία, co znaczy „umiłowanie piękna”, w języku starosłowiańskim добротолюбіє oznacza „umiłowanie dobra”. Ciekawe, że w greckiej tradycji chrześcijańskiej słowa oznaczające dobro i piękno są współbrzmiące. Bóg jest dobry i piękny. Dobrotolubije jest antologią, zbiorem kluczowych tekstów ascetycznych z różnych epok o modlitwie wewnętrznej, nieustannej, modlitwie serca, rozumu, w tym również o modlitwie Jezusowej. To podręcznik stworzony w XVIII wieku przez dwóch Greków – Nikodema Hagiorytę i Makarego z Koryntu, mnichów z Góry Atos, dla zakonników poświęcających dużo czasu na modlitwę wewnętrzną, zwłaszcza Jezusową. Po raz pierwszy został opublikowany w 1782 roku w Wenecji, w języku greckim, a po 11 latach, w 1793 roku przetłumaczony na język starosłowiański przez Paisija Wełyczkowskiego, Ukraińca pochodzącego z Połtawy, który był wówczas mnichem na Górze Atos. Dobrotolubije zostało wydane w Sankt-Petersburgu, po czym rozpowszechniło się w Rosji, na Ukrainie, Białorusi i w Rumunii, gdzie Paisij Wełyczkowski założył wiele klasztorów. Na tym nie zakończył się jednak proces tworzenia Dobrotolubija. W 1857 roku w Rosji biskup Ignatij Brianczaninow wydał nową, rozszerzoną wersję tej antologii, włączając pisma kilku innych autorów. Po pewnym czasie biskup cerkwi rosyjskiej, Teofan Zatwornyk, przygotował 5-tomowe wydanie Dobrotolubija. Trzeba przyznać, że na ziemiach słowiańskich cieszyło się ono znacznie większą popularnością niż w Grecji, gdzie stało się zdobyczą przede wszystkim środowiska monastycznego. Natomiast wśród Słowian docierało do wszystkich warstw społecznych, doczekało się wielu wznowień, ponieważ były takie potrzeby. Na Ukrainie korzystamy dziś z pierwszego, cerkiewnosłowiańskiego wydania Dobrotolubija Paisija Wełyczkowskiego, w tłumaczeniu na język ukraiński, wydanego w dwóch tomach przez wydawnictwo „Swiczado”.

Czy są to te same teksty, które zawiera polska edycja Filokalii przygotowana przez Wydawnictwo Benedyktynów w Tyńcu, w przekładzie i opracowaniu ks. Józefa Naumowicza?

Szczerze mówiąc, nie wiem, jaki jest zakres tej antologii w wydaniu polskim.

To wydanie nie jest pełne. Opactwo tynieckie przygotowuje obecnie publikację pierwszego pełnego polskiego przekładu antologii tekstów o modlitwie serca.

Filokalia są antologią, a zatem otwartym zbiorem tekstów, które można uzupełniać dowolnie, dodając tych autorów, którzy kiedykolwiek na ten temat pisali.

Które pisma traktujące o modlitwie Jezusowej są według Ojca szczególnie cenne?

Istniały dwa główne ośrodki monastyczne, w których pielęgnowana była tradycja nieustannej modlitwy serca i gdzie powstawały najważniejsze pisma ascetyczne: Synaj i Góra Atos. Bardzo ważną postacią w duchowości synajskiej był św. Jan Klimak, autor Drabiny do nieba, poza tym Hezychiusz, Filoteusz i Grzegorz z Synaju. Wielkimi autorami pism ascetycznych, w tym dotyczących modlitwy Jezusowej, które weszły do Filokalii, związanymi z ośrodkiem życie duchowego na Górze Atos, byli: Kalikst i Ignacy Ksantopuloi, Nicefor Pustelnik. Oprócz tej antologii są też teksty, które do niej nie weszły, ale są ściśle związane z modlitwą Jezusową. Należą do nich pisma Symeona Nowego Teologa i Grzegorza Palamasa, jeśli zaś chodzi o późniejszych autorów, to prace Nikodema Hagioryty.

Czy zechciałby Ojciec zarekomendować jakąś współczesną literaturę dotyczącą modlitwy Jezusowej, szczególnie przydatną w praktykowaniu modlitwy nieustannej?

Godną polecenia jest książka Mnich Kościoła Wschodniego, Modlitwa Jezusowa nieznanego autora, wydana przez Wydawnictwo Benedyktynów w Tyńcu. W języku ukraińskim jest niewiele takiej literatury. Gorąco poleciłbym Mистецтво молитви. Про молитву Ісусову. Jest to antologia pouczeń świętych Ojców i ludzi modlitwy doświadczonych w modlitwie Jezusowej, ułożona przez ihumenа Wałaamskiego Monasteru Charyton, wydana w 2000 roku przez wydawnictwo „Swiczado”, natomiast po raz pierwszy opublikowana w 1936 roku przez mnichów rosyjskich.

Bardzo dziękuję Ojcu za rozmowę.

Niech Pan Bóg wejrzy na wszystkich czytelników, niech skłoni ku nim swoje Oblicze. Ja ich błogosławię w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen!

Ojciec Alepij Fedun

 

 

Borys Mychajłow i charkowska szkoła fotografii społecznej.

Historia charkowskiej fotografii społecznej sięga korzeniami lat 60/70 -tych i wywodzi się z działalności grupy Wriemia, założonej przez Borysa Michajłowa, Jewhena Pawłowa, Ołeha Malowanoho, Ołeksandra Supruna, Jurija Rupina. Sytuacja polityczna nie pozwalała na organizowanie legalnych wystaw, artyści spotykali się w nieformalnych klubach, wymieniając się poglądami i ideami. Proponowane przez nich fotografie nie mieściły się w socrealistycznym kanonie, traktowane jako „szkodliwe” bywały konfiskowane a sami artyści spotykali się z szykanami ze strony miejscowych organów władzy. Artyści z Charkowa dążyli do przełamania socrealistycznych wyznaczników sztuki, poszukiwali nowatorskiej formy dla wyrażenia społecznie ważnych, niewygodnych problemów. Kontynuacją linii wyznaczonej przez Wriemia było założenie w latach dziewięćdziesiątych tzw. Grupy Szybkiego Reagowania (Fast Reacting Group), do której należeli: Borys Michajłow, Serhij Bratkow, Serhij Sołonskyj.

 

Jak podkreśla ukraiński historyk sztuki Ołeksandr Solowiow, od samego początku w pracach charkowskich artystów dokumentalizm przeplatał się z artystyczną stylizacją. Fotografie poruszają ważne problemy społeczne, ukazując rzeczywistość pomijaną najczęściej w sztuce a także omijaną wzrokiem w realnym życiu. Prace Borysa Mychajłowa czy Serhija Braktowa z lat 90-tch to zapis poradzieckiej rzeczywistości w jej najbardziej ponurych odsłonach. Pod względem tematycznym są to fotografie dokumentalne. Jednak formalnego z punktu widzenia stanowią wyraźną kreację artystyczną: są najczęściej stylizowane i pozowane, barwione, często są kadrowane w specyficzny, przemyślany sposób. Zawierają też aluzje do malarstwa i symboli religijnych (szczególnie prace Borysa Michajłowa). Układając się w większe cykle (Historia choroby, Zmierzchy, Przy ziemi Borysa Michajłowa, Dzieciaki, Marynarze, Straszne bajki Serhija Bratkowa) prace charkowskich artystów stanowią rodzaj opowieści o rozpadającym się, zdegradowanym świecie. W odczytaniu tej opowieści niezbędna jest znajomość kontekstu społeczno-historycznego, bez którego sama fotografia mówi niewiele.

Najwybitniejszym przedstawicielem charkowskiej szkoły jest Borys Mychajłow – „żywy klasyk” fotografii i najbardziej rozpoznawalny jej przedstawiciel wywodzący się z obszaru poradzieckiego. Urodził się w 1938 w Charkowie. Obecnie mieszka w Berlinie. Jest laureatem wielu nagród, w tym nagrody The Hasselblad Foundation International Award in Photography w 2000 roku, a w 2001 w Londynie nagrody The Citibank Private Bank Photography Prize przyznawaną corocznie artystom, których twórczość stanowi doniosłe osiągnięcie w dziedzinie fotografii światowej. Pierwszym ważnym projektem Mychajłowa była Niedokończona dysertacja z 1985 roku. Projekt składał się z wyrzuconych przez fotografów próbnych odbitek, które artysta opatrzył tekstem. Kolejnymi ważnymi projektami Mychajłowa były serie Zmierzchy z 1993 i Przy ziemi. Projekty te stanowiły stylizowany artystycznie dokument z życia Charkowa po rozpadzie ZSRR. Jedną z najbardziej znanych serii fotograficznych Michaiłowa był projekt Gdybym był Niemcem zrealizowany w 1994 i będący gorzko-ironiczną refleksją nad historią XX wieku. Prace Borysa Mychajłowa znajdują się w najważniejszych światowych galeriach, w tym w MoMa w Nowym Jorku, Tate Galery w Londynie, The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, Saatchi Galery w Londynie. Fotografie z serii Historia choroby zrealizowanej w latach 1997-98 i ukazującej chore ciała charkowskich bezdomnych można oglądać od 30 maja do 4 października 2015 w Pinchuk Art Centre w Kijowie.

 

Fotografie Borysa Michajłowa z cyklów Zmierzchy oraz Przy ziemi charakteryzują się specyficznym „obniżonym” kadrowaniem. Autor robił ujęcia z wysokości biodra, dlatego widzimy przedstawiony świat w zawężonej, ograniczonej do poziomu chodnika perspektywie. Z tej perspektywy oglądamy toczące się „przy ziemi” życie Charkowa lat 90-tych, stanowiące dokument rozpadu ustroju radzieckiego. Jako przedmiot swoich fotografii artysta wybiera część społeczeństwa, wyrzuconą poza „główny nurt życia”. Interesują go ci, którzy ani w poprzednim, ani w nowym ustroju politycznym nie znajdują dla siebie miejsca.

Wstrząs, którego doznajemy patrząc na prace Borysa Michajłowa, wydaje się związany nie tyle z fotografowanym obiektem, co ze sposobem jego przedstawienia. Obniżone kadrowanie spłaszcza perspektywę, zawęża przestrzeń, przez co odnosimy wrażenie braku powietrza, zamknięcia i ograniczenia. Fotografowane ulice, podwórka i bazary stają się ciasną klatką dla uwięzionych w niej ludzi – rzeczywistością bez wyjścia. Wrażenie mroku i ciasnoty potęguje dodatkowo dominująca w obu seriach sztuczna barwa: w serii Zmierzchy sino-fioletowa, w serii Przy ziemi żółto-brązowa.

Wspomniane serie Michajłowa stanowią doskonały przykład gry między dokumentalizmem a sztuką w fotografii. To balansowanie na granicy reportażu i kreacji artystycznej stanowi cechę typową dla twórców z kręgu charkowskiej fotografii społecznej.

Grę między mocnym dokumentem a artystyczną stylizacją widać jeszcze wyraźniej w najbardziej znanej serii Michajłowa pt. Historia choroby. Jest to cykl ponad stu zdjęć charkowskich bezdomnych, fotografowanych w podmiejskich, postindustrialnych przestrzeniach. Zdjęcia zostały wykonane w latach 1997-98, były wystawiane w wielu światowych galeriach i przyniosły artyście międzynarodową sławę. Bohaterowie tej serii obnażają swoje ciała, ukazując całą ich degradację i brzydotę. Fotografie z cyklu Historia choroby nie są jednak reportażem. Postaci zostały upozowane, sytuacje wyraźnie zainscenizowane, artysta nie ukrywa, że płacił bezdomnym za pozowanie, wykorzystując ich jako obiekt artystycznej kreacji. W wielu ujęciach dopatrzeć się można również nawiązań do ikonografii biblijnej (np. Pieta, Zdjęcie z krzyża).

Twórczość „charkowskiej szkoły fotografii społecznej” można rozpatrywać w wielu różnorodnych kontekstach: najbardziej oczywiste jest odczytanie jej jako dokumentu postradzieckiej rzeczywistości, równie ciekawe jest badanie relacji między dokumentalizmem a kreacją artystyczną. Nurt zaangażowanej fotografii stanowi również inspirację dla młodych twórców ukraińskich, którzy swoją działalność artystyczną wiążą z bieżącą sytuacją społeczną i polityczną.

 

Fotografie Borysa Mychajłowa można znaleźć na: http://www.art4.ru; http://www.fotopolis.pl

 

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułIwano-Frankiwsk
Następny artykułMyrhorod

NAPISZ KOMENTARZ

Napisz komentarz!
Wpisz swoje imię