Spojrzenie Jana Pawła II na Kościół greckokatolicki

0
225

Spojrzenie Jana Pawła II na Kościół greckokatolicki

 

ks. dr Arkadiusz Trochanowski

 

Arcykapłańska modlitwa Chrystusa „aby wszyscy stanowili jedno […], aby i oni stanowili w Nas jedno…” (J 17,21) wzywa do jedności wszystkich Jego wyznawców. We współczesnym świecie działania chrześcijan powinny skutecznie prowadzić do głębszego odkrywania prawdy o Bogu, Chrystusie i Jego Kościele. Jedność Kościoła, która była udziałem chrześcijan pierwszego tysiąclecia, przechodziła w następnych wiekach różne koleje losu. Pierwsze wieki chrześcijaństwa odkrywają nam zasadniczą prawdę o tym, że Kościół może istnieć w jedności, łącząc różne nurty tradycyjne Wschodu i Zachodu, które wzajemnie dopełniając się, dają szczególną możliwość podążania drogą chrześcijańskiej wiary ku zbawieniu.

Pytanie o jedność Kościoła jest zatem wciąż ważne i aktualne. Na przestrzeni wieków od momentu podziału chrześcijaństwa w 1054 roku niejednokrotnie szukano porozumienia. Podejmowano liczne próby, które nazywano również uniami kościelnymi. Ich praktyczna realizacja była jednak bardzo różna. Wynikało to stąd, że każda ze stron trochę inaczej rozumiała jedność i zachowanie swojej tożsamości po podpisaniu aktu zjednoczeniowego. Wpływ na to miała niewątpliwie ówczesna świadomość eklezjalna. Ciągle bowiem szukano najodpowiedniejszej formy, aby obie strony nie utraciły nic ze swojej duchowości oraz chrześcijańskiej identyczności.

Z problemem jedności Kościoła, czy raczej jej braku, w przeszłości zmagali się poszczególni papieże. Zadanie to zmuszony był podjąć także Jan Paweł II. Od początku swojego pontyfikatu dążył, aby Kościół w Europie oddychał ponownie dwoma płucami, to jest wschodnim i zachodnim. Należy zauważyć, że jako arcybiskup Krakowa w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego stulecia miał wyjątkową okazję nawiązania relacji ze wschodnimi katolikami (grekokatolikami). Dzięki temu mógł odkrywać dla siebie Kościół wschodni, który pozostawał w jedności ze Stolicą Apostolską. To bliskie obcowanie wykorzystał później w działaniu na rzecz upowszechniania duchowych wartości wschodnich katolików, zwłaszcza tych wywodzących się z tradycji kijowskiej.

Postawa papieża Jana Pawła II w tym względzie zasługuje na szczególne uznanie. Jego osobista refleksja nad dziejami wschodnich katolików, szczególnie we wschodniej Europie, którzy zostali wyjątkowo doświadczeni przez system komunistyczny w drugiej połowie XX wieku, budzi ogromny respekt. Jako zwierzchnik Kościoła pragnął zawsze być obecny przy wydarzeniach związanych z wielkimi rocznicami tej wspólnoty, otaczać ją swoją opieką i wspierać odrodzenie grekokatolików. Starał się niejako współpielgrzymować z tym Kościołem, najpierw ukrywającym się w podziemiu, a następnie działającym już w zmienionych warunkach organizacyjno-strukturalnych.

Papież często zwracał uwagę na potrzebę utrzymania własnej tradycji przez wschodnich chrześcijan, a jednocześnie czynił ważne sugestie, w jaki sposób mają strzec tożsamości w nowych realiach po upadku komunizmu w 1989 roku. Poruszał to zagadnienie m.in. w encyklikach, listach apostolskich i adhortacjach, w których jest mowa o jedności Kościoła, ekumenizmie i inkulturacji. Była to w pewnym sensie kontynuacja idei i wizji zjednoczeniowej Soboru Watykańskiego II, podczas którego kardynał Karol Wojtyła odegrał istotną rolę w całościowym dziele odnowy myśli katolickiej. Tutaj jednak głównym przedmiotem rozważań będzie analiza dokonań papieża pod kątem docenienia historyczno-eklezjologicznej roli wschodnich katolików tradycji kijowskiej.

Jan Paweł II jako zwierzchnik Kościoła powszechnego od początku swojego pontyfikatu przywiązywał wielką wagę do duchowego dziedzictwa Kościołów wschodnich, w tym zwłaszcza wschodniego katolicyzmu słowiańskiego. Znając doskonale przede wszystkim sytuację wspólnoty greckokatolickiej w byłym ZSRR, a także w diasporze, starał się nieustannie okazywać jej gesty solidarności oraz kierować do niej słowa nadziei i wsparcia, by wytrwała w wierze ojców i całościowym dziedzictwie wschodnim. Papież otaczał zawsze wielką troską grekokatolików posiadających zakorzenienie w tradycji kijowskiej i przynależnych jednocześnie do rodziny katolickich Kościołów wschodnich.

Każdorazowo, gdy przypominał o tradycji chrześcijańskiej Rusi Kijowskiej, która dała początek duchowości Słowian wschodnich, wskazywał także na jej kontynuację w Kościele greckokatolickim. Nauczanie o chrzcie Rusi Kijowskiej stanowi swego rodzaju duchową pielgrzymkę papieża Słowianina od samego początku jego pontyfikatu aż do celebracji uroczystości jubileuszowych w 1988 roku. Jest to przykład prawdziwej opieki nad spadkobiercami historyczno-duchowego wydarzenia z 988 roku. Jedynie czego nie mógł doświadczyć przez długi okres swojego pontyfikatu, to odwiedzić miejsca związanego z chrztem Rusi, choć ostatecznie i to marzenie przynajmniej częściowo udało mu się spełnić podczas pielgrzymki na Ukrainę w 2001 roku. Dzięki tej wizycie papieskie nauczanie o Kościołach wschodnich oraz roli wschodnich Słowian katolików w Kościele powszechnym nabrało jeszcze bardziej doniosłego znaczenia.

W pierwszym liście skierowanym do kardynała Josyfa Slipyja oraz ukraińskiej hierarchii katolickiej i narodu ukraińskiego z 19 marca 1979 roku papież, pragnąc podkreślić znaczenie chrztu Ruski Kijowskiej, pisze wymownie: „Dlatego wracamy w myślach do tych dni, kiedy Książę Kijowski Włodzimierz, a z nim cała Ruś przyjęli ewangelię Jezusa Chrystusa i otrzymali łaskę Chrztu”[1]. W tym samym liście wyraża radość, że to właśnie imieniem Jezusa Chrystusa zostali ochrzczeni spadkobiercy Rusi Kijowskiej: „Trzeba z całego serca dziękować Trójjedynemu Bogu, że Wasi przodkowie zostali ochrzczeni Jego imieniem”[2]. Chrzest jest zatem znakiem Bożej Opatrzności, ponieważ rodzi nowego człowieka powołanego do pójścia za Chrystusem. Od tego momentu rozpoczyna się wydarzenie zbawcze dla ludów Rusi Kijowskiej. Najważniejsze jest to, że Ewangelia Jezusa Chrystusa mogła rozprzestrzeniać się dzięki aktowi chrztu.

Jan Paweł II już w pierwszym roku swojego pontyfikatu w czasie pielgrzymki do Polski przypomniał o chrzcie kijowskim. Mianowicie w dniu 3 czerwca 1979 roku w homilii wygłoszonej w Gnieźnie wezwał do tego, „aby był przypomniany chrzest Rusi w Kijowie w 988 roku”[3]. Biorąc pod uwagę ówczesny kontekst historyczny we wschodniej części Europy, były to słowa bardzo odważne i znamienne. Oznaczały one swego rodzaju „Zielone Świątki Słowian”, przybycie Ducha Świętego jako odnowiciela, który pomoże odrodzić to co zaginęło i przywrócić godność narodom biorącym swój początek z Włodzimierzowego chrztu. Te narody to: Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie. Ta kolejność nie jest tu bez znaczenia. Ruś Kijowska jest kolebką wszystkich Słowian Wschodnich, jest „starszym bratem” dla swoich sąsiadów. To kolebka dla tych, którzy odnajdują w niej swoje duchowe korzenie[4]. Zdaniem G. Przebindy, Jan Paweł II wyraźnie dał odczuć, że za dziedziców tradycji św. Włodzimierza oraz późniejszej Rusi Kijowskiej trzeba uznawać zarówno prawosławnych Rosjan, Ukraińców i Białorusinów, jak i Ukraińców grekokatolików[5]. Papież naucza i pisze o tym w duchu jedności, bez jakiejkolwiek próby różnicowania chrześcijan, nawołując zarazem wszystkich członków Kościoła do odnajdywania właśnie w wydarzeniu chrztu swojej tożsamości, wyrazu jedności Kościoła.

W tym samym duchu wypowiedział się w roku samego jubileuszu w Liście apostolskim „Euntes in mundum” z 25 stycznia 1988 roku[6]. List ten jest uwieńczeniem i podsumowaniem całego 10-lecia przygotowań do świętowania Jubileuszu 1000-lecia Chrztu Rusi Kijowskiej. Jednocześnie papież nawiązuje do swojego poprzednika Piusa XII, który włączył się w uroczystość 950. rocznicy chrztu Rusi Kijowskiej. „Pragnę tym Listem dać wyraz uwielbienia i wdzięczności dla nieogarnionego Boga, dla Ojca, Syna i Ducha Świętego, za wezwanie do wiary i łaski synów i córek wielu ludów i narodów, które swoje dziedzictwo wywodzą z chrztu przyjętego w Kijowie”[7]. To „przez posługę Kościoła, który w chrzcie kijowskim znajduje swój początek, dziedzictwo to sięgnęło poza Ural, do wielu ludów północnej Azji aż po wybrzeża Pacyfiku i dalej. Zaprawdę, «aż po krańce ziemi rozszedł się głos ich» (por. Ps 19 [18],5; Rz 10,18)”[8].

Papież zwraca uwagę, że wszystkie narody na wschód od Kijowa w jakimś sensie partycypują w wydarzeniu, które zapoczątkował św. Włodzimierz. Jest to wielkie dowartościowanie tamtego znamiennego faktu, ponieważ państwa Dalekiego Wschodu, Azji czy nawet Rosja przyjęły chrzest znacznie później, a niektóre jeszcze do dziś nie są gotowe go przyjąć. Na plan pierwszy wysuwa się jednak dzieło odkupienia wszystkich, niezależnie od koloru, rasy czy narodu, skoro przyjęcie chrztu to zapoczątkowanie odkupienia.

Ten rodzaj wyróżnienia ma również wymiar pozytywny. W takim bowiem obrazie chrztu i rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa papież widzi głębszą zasadę zjednoczenia tradycji wschodniej z zachodnią oraz z następcą św. Piotra. Tutaj ponadto zarysowuje się prawdziwa wizja Kościoła powszechnego. Papież podkreśla to, co było istotą chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia — pozostawanie w jedności pomiędzy Konstantynopolem, Rzymem a nowymi lokalnymi Kościołami. Chrześcijaństwo nie niszczyło miejscowej kultury, lecz pomagało w jej zachowaniu.

Następca Piotra bardzo często starał się przypominać światu o dziejowej roli wschodniego Kościoła zjednoczonego ze Stolicą Apostolską. Jednocześnie samych wschodnich katolików stymulował w kierunku umacniania więzów tradycyjnych. Bo jedynie autentyczne przywiązanie do wartości duchowych odziedziczonych po przodkach stwarza perspektywę trwania w poszanowaniu najważniejszych przykazań Bożych i daje nadzieję pojednania wewnątrz całej wspólnoty chrześcijańskiej.

Jan Paweł II w czasie swojego pontyfikatu wiele uwagi poświęcił ekumenizmowi i jedności Kościoła. Ukazując przeto próby zbliżenia czy też odnowienia jedności chrześcijan, papież wskazał na wyjątkowe doświadczenie Kościoła kijowskiego. We wspomnianym już Liście do Kardynała Slipyja pisał, że wydarzenie historycznej odnowy jedności chrześcijan kijowskich ze Stolicą Apostolską było aktem wielkiej odwagi i zarazem stanowiło potwierdzenie autentycznego dążenia utrzymania związku z następcą Piotra. Dzięki projektowi zjednoczenia z końca XVI wieku metropolia kijowska niejako na nowo przypieczętowała swoją łączność z Rzymem, ale też zaakcentowała swoją odrębność wśród innych wschodnich Kościołów katolickich, „mających swój własny obrządek jak Wasz Kościół”[9]. Perspektywa odnowienia jedności przez chrześcijan kijowskich, o której mówi papież, będzie stanowić zasadniczy punkt odniesienia tego opracowania.

Unia brzeska z roku 1596, w pojęciu Jana Pawła II, stanowiła ważny punkt zwrotny w dziejach chrześcijaństwa kijowskiego oraz utwierdziła znamienny trend odnowy lub uznania jedności przez poszczególne Kościoły partykularne tradycji wschodniej. Wydarzenie to, choć dla zjednoczonej wspólnoty kijowskiej oznaczało oficjalne potwierdzenie jedności z Rzymem, a nie wcielenie czy podporządkowanie wspólnocie powszechnej, budzi jednak wiele kontrowersji. Te zaś nabierają szczególnego znaczenia w kontekście dialogu ekumenicznego. Papież wszakże przedstawia własną wizję relacji Stolicy Apostolskiej i zjednoczonego Kościoła kijowskiego, wskazując przede wszystkim na pozytywne wartości wypływające z niej dla współczesnego dzieła ekumenicznego.

Odnowienie jedności ze Stolicą Apostolską przez chrześcijan kijowskich oraz rozwój własnej tożsamości eklezjalnej pozwala także lepiej poznać wschodnie dziedzictwo całego Kościoła greckokatolickiego

Na jego współczesny kształt — zauważa papież — ogromny wpływ wywarły przede wszystkim dwie wielkie postaci: metropolita Andrzej Szeptycki i kardynał Josyf Slipyj. Ich postawa oddania w służbie swemu Kościołowi oraz jedności chrześcijan wpłynęła na postawę wiernych. Na przykładzie wielkiej gorliwości i bezgranicznej wierności tychże pasterzy zostały ukształtowane całe pokolenia ludzi, którzy nie ugięli się w czasach komunistycznej propagandy, lecz pozostali wierni swojej tradycji i Stolicy Apostolskiej, nierzadko przecież oddając w imię tego własne życie.

Jan Paweł II, doceniając heroiczność wiary katolików tradycji kijowskiej, jednocześnie zachęcał ich do dalszego zachowywania duchowego dziedzictwa Kościoła z pierwszego tysiąclecia. Ponadto kierując swoją myśl ku przyszłości, podkreślał, że przed tym Kościołem stoją wciąż nowe zadania. Są to również zadania związane z aktywnym uczestnictwem w dialogu ekumenicznym, gdyż Kościół katolicki tradycji kijowskiej dzieli wspólne wartości duchowe z Kościołami prawosławnymi Słowiańszczyzny.

 

[1] List Ojca Świętego Jana Pawła II do Czcigodnego Kardynała Josyfa, Ukraińskiej Hierarchii Katolickiej i Narodu Ukraińskiego, 19 marca 1979 roku, w: Papieskie posłania Jana Pawła II do Ukraińców, t. 4, red. W. Mokry, Kraków 2001, s. 183.

[2] List Ojca Świętego Jana Pawła II do Czcigodnego Kardynała…, dz. cyt., s. 183.

[3] Homilia w czasie Mszy św. odprawionej na Wzgórzu Lecha, Gniezno, 2 czerwca 1979 roku, w: Jan Paweł II, Dzieła zebrane. Homilie i przemówienia z pielgrzymek, cz. I — Polska, Kraków 2008, s. 4.

[4] „Magnum baptismi donum” (dalej MBD), nr 1 (Posłanie Ojca Świętego do katolickiej wspólnoty ukraińskiej z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi Kijowskiej); G. Przebinda, Większa Europa. Papież wobec Rosji i Ukrainy, Kraków 2001, s. 103.

[5] Tamże, s. 103.

[6] List ogłoszony 25 stycznia 1988 roku, a opublikowany w marcu 1988 roku.

[7] „Euntes in mundum” (dalej Eim), nr 1.

[8] Tamże.

[9] List Ojca Świętego Jana Pawła II do Czcigodnego Kardynała…, dz. cyt., s. 189.

UDOSTĘPNIJ
Następny artykułSpotkanie ze współczesną ikoną

NAPISZ KOMENTARZ

Napisz komentarz!
Wpisz swoje imię